Dzień: 2020-05-26

Zapowiedź – MATCHDAY #4

Przed nami kolejny dzień rozgrywek, w którym dojdzie do sześciu spotkań. Podobnie jak poprzednio, przygotowaliśmy po dwa spotkania w każdej klasie rozgrywkowej. Najciekawszym wydarzeniem zdaje się być pojedynek pomiędzy Prototype Volleyball a Strażą Pożarną Gdańsk. W drugiej lidze przełamać złą passę postarają się trzy drużyny – Mental Block, Oliwa Team oraz AXIS. W trzeciej lidze najbardziej interesująco zapowiada się pojedynek niepokonanej Craftveny z mającą duże ambicje ekipą Allsix by Decathlon.

Range Soft VT – DCT Gdańsk

Godz.: 19:00, boisko nr 1

Spotkanie dwóch drużyn, które na inaugurację wygrały w stosunku 2-1. Przed tygodniem nasi stranieri wygrali z Allsix by Decathlon, natomiast w poniedziałkowy wieczór, po wyrównanym spotkaniu, DCT Gdańsk zdołało pokonać Wirtualną Polskę. Przed dzisiejszą rywalizacją największym znakiem zapytania jest to, na jaki skład postawi kapitan drużyny – Mykola Kis. Tak jak wcześniej wspominaliśmy, drużyna liczy sporo zawodników na podobnym poziomie, więc w trakcie sezonu możemy spodziewać się sporych rotacji w składzie. Jeśli chodzi o DCT Gdańsk to można powiedzieć, że do obecnego sezonu zgłosili się jako jedna z ostatnich drużyn z całej ligowej stawki. Nie oznacza to bynajmniej, że przystąpili do sezonu nieprzygotowani. Odnosimy wrażenie, że małymi krokami robią ciągle progres i z meczu na mecz ich gra wygląda coraz lepiej. Jesteśmy również przekonani, że gdyby istniał wehikuł czasu i gracze z ulicy Kontenerowej w cudowny sposób przenieśliby się do sezonu Wiosna’19, to w sposób przekonujący wygraliby z sobą samym. Na to nie ma jednak co liczyć. Stephen Hawking stwierdził, że wehikuł czasu nigdy nie powstanie, bo gdyby było inaczej już dawno spotkalibyśmy kogoś z przyszłości. My jednak spróbujemy przenieść się w przyszłość, w której faworytem zdaje się być drużyna Range Soft VT.

Typ Redakcji: Range Soft VT

Typ Eksperta (Maciej Kot): Range Soft VT

Oliwa Team – Mental Block

Godz.: 19:00, boisko nr 1

Idealny mecz na przełamanie dla obu drużyn. Inaugurację sezonu Wiosna’20 ekipy z pewnością chciałyby wymazać z pamięci. Mimo, że to jak wybór między ciepłym piwem a zimną kawą, to można dostrzec, że w minimalnie lepszej sytuacji jest drużyna Mental Block, u której porażka z Team Spontan była poniekąd wkalkulowana w rachunek zysków i strat. Przypadek Oliwa Team przypominał raczej akcję Ice bucket challenge, w której wiele osób w szczytnym celu wylewało sobie na głowę kubeł lodowatej wody. Celowo napisaliśmy, że to tylko przypominało tę akcję, ponieważ w przypadku Oliwy nie było żadnego szczytnego celu. Oliwa przegrała i przypuszczamy, że w nocy z poniedziałku na wtorek szybko nie zasnęli. Mental Block miał dłuższą okazję do podreperowania sfery mentalnej i kto jak kto, ale oni powinni sobie z tym aspektem poradzić. Co ciekawe, poza sferą psychiczną, Mental Block w momencie kiedy ich rywale dostawali lekcję siatkówki od INVICTY, spokojnie przygotowywał się do wtorkowego spotkania. Na każdy poniedziałek mają bowiem zaplanowaną jednostkę treningową, co w obecnych czasach taką oczywistością nie jest. Czy niebiescy zdołają włożyć rozżarzony pręt w otwartą ranę, którą zadali Oliwie gracze Invicty?

Typ Redakcji: Mental Block

Typ Eksperta (Maciej Kot): Oliwa Team

Craftvena – Allsix by Decathlon

Godz.:20:00, boisko nr 1

Mimo, że Craftvena wygrała w lidze dwukrotnie, a Allsix zaledwie raz, to na koncie mają uzbieraną taką samą liczbę punktów. Wpływ na to ma fakt, że gracze Bartka Zakrzewskiego dwukrotnie oddawali punkt przeciwnikom, podczas gdy Decathlon wygrał w stosunku 3-0, a w przegranym meczu zdołał urwać jeden punkt. To wszystko po najbliższym meczu może się okazać nieważne. Nie ukrywamy, że mielibyśmy spory problem ze wskazaniem faworyta, gdyby nie fakt, że jeden z liderów Allsix doznał koszmarnej kontuzji stawu skokowego i chyba tylko cud mógłby sprawić, że Dawida Zdzuja zobaczymy we wtorkowy wieczór na parkietach SL3. Jako ‘Redakcja’ twardo stąpamy jednak po ziemi i życzymy Dawidowi żeby zdążył zagrać do końca obecnego sezonu. Czy graczom Rafała Liszewskiego uda się załatać tę wyrwę? O to będzie bardzo ciężko, bowiem Dawid w dwóch pierwszych meczach imponował swoją grą. Z drugiej strony, jeśli da się wstawić brakującą jedynkę, to można też wstawić kolejnego gracza do drużyny. Jakby nie patrzeć, spotkanie przeciwko liderowi będzie zadaniem dosyć trudnym, z którym nie poradzili sobie ligowi wyjadacze – Wirtualna Polska czy Port Gdańsk. Czy uda się to Decathlonowi? Małą podpowiedzią dla graczy tej drużyny będą bez wątpienia skróty ich spotkań. Jak do tej pory w ‘Czarnych’ swoje umiejętności zaprezentowało ośmiu graczy, co jest jednak sporym ułatwieniem dla osób, które chciałyby się pobawić w analityków. Której drużynie uda się zostać samotnym liderem po końcowym gwizdku sędziego?

Typ Redakcji: Craftvena

Typ Eksperta (Maciej Kot): Craftvena

Prototype Volleyball – Straż Pożarna Gdańsk

Godz.: 20:00, boisko nr 3

O poprzednich rywalizacjach tych drużyn powiedzieliśmy już niemal wszystko. Mecz z 25 września 2019 r. był spotkaniem, które bez wątpienia przejdzie do historii Siatkarskiej Ligi Trójmiasta. Tego come backu Strażaków nie da się po prostu zapomnieć. Do kolejnej rywalizacji doszło 5 listopada 2019 r. i tym razem górą byli zawodnicy Prototype Volleyball. Stan rywalizacji po dwóch spotkaniach to 1-1. Jeśli zejdziemy niżej to okaże się, że w setach również jest remis 3-3, a patrząc na małe punkty delikatną przewagę mają gracze Tomasza Nurzyńskiego (119-117). Te dwa punkciki idealnie obrazują jak wyrównany poziom prezentowały historycznie dwie drużyny. Zastanawiamy się, która z ekip wspięła się na kolejny szczebel i najbliższe spotkanie z pewnością da nam odpowiedź na tę nurtującą nas kwestię. Oba teamy zaczęły sezon od niespodzianek wygrywając z faworyzowanymi drużynami. Prototype z BES-BLUM, natomiast Straż Pożarna ze Speednetem. Oznacza to, że dla jednej z ekip wtorkowa potyczka będzie już drugim wygranym spotkaniem z rzędu i nos podpowiada nam, że takim scenariuszem obie drużyny nie pogardziłyby przed rozpoczęciem sezonu. Mimo, że to początek wiosennych rywalizacji, wygrana w meczu numer dwa, dałaby zwycięzcom pewne poczucie bezpieczeństwa, którego tak mocno brakowało w poprzedniej edycji.

Typ Redakcji: Prototype Volleyball

Typ Eksperta (Maciej Kot): Prototype Volleyball

AXIS – Team Spontan

Godz.: 21:00, boisko nr 1

Wydaje nam się, że w ostatnim czasie nie jesteśmy ulubieńcami graczy AXIS. Na początek, w terminarzu przygotowaliśmy im zestaw trzech drużyn, które z pewnością powalczą o podium rozgrywek (Zmieszani, AVOCADO friends oraz Team Spontan). Z drugiej strony, w późniejszym okresie, gdy inne ekipy będą mierzyć się z ligowymi potęgami, graczy z ulicy Kartuskiej czeka teoretycznie łatwiejszy terminarz. O pierwszą wygraną we wtorkowy wieczór, będzie naprawdę ciężko. Spontan, po delikatnie ujmując średnim początku, w kolejnym spotkaniu zaprezentował formę, która może budzić uznanie wśród innych ligowców. Aby kontynuować swój sen o wygranej w lidze powinni dziś powalczyć o komplet punktów. Z drugiej strony, Spontaniczni są drużyną, która słynie z tego, że bardzo często w ich spotkaniach dochodzi do podziału punktów i absolutnie nie zdziwilibyśmy się, gdyby podobnie było i tym razem. Uważamy, że przed nimi ciężkie zadanie. Mimo, że na papierze są faworytem, to bez wątpienia drużyna AXIS będzie chciała sobie odbić niepowodzenie z dwóch pierwszych spotkań. Kwestia ambicji to jedno, pytanie czy umiejętności na to pozwolą?

Typ Redakcji: Team Spontan

Typ Eksperta (Maciej Kot): Team Spontan

Prototype Volleyball – Volley Gdańsk

Godz.: 21:00, boisko nr 3

Drużyna Prototype Volleyball będzie pierwszą ekipą ze wszystkich trzech lig, która rozegra dwa spotkania jednego dnia. Po meczu ze Strażą Pożarną przystąpią do teoretycznie trudniejszego zadania. Czekać na nich będzie bowiem dwukrotny Mistrz Siatkarskiej Ligi Trójmiasta – Volley Gdańsk. ‘Żółto-czarni’ w ostatnim meczu z Omidą odnieśli 28 zwycięstwo z rzędu i wydaje się, że wynik ten nie zostanie w najbliższym czasie pobity. Spotkanie przeciwko ‘Transformersom’ będzie dla nich kolejną okazją do śrubowania swojego wyniku. Jest on na tyle imponujący, że od pewnego czasu ‘pompujemy balonik’, przypominając o rekordzie, co może powodować, że drużyna gra pod większą presją. W ostatnim spotkaniu rozegranym z Omidą było naprawdę blisko tego, aby świetna passa została przerwana. Czy tym razem może być podobnie? A może Prototype wprawi w zdumienie wszystkich obserwatorów ligi i wygra spotkanie? Skoro ostatnio potrafili sprawić niespodziankę i w sposób przekonujący wygrać z BES-BLUM Kraken Team to może pójdą o krok dalej i pokonają mistrza? W poprzednim sezonie, 14 października 2019 r., zdołali urwać Volley seta, co przecież takim łatwym zadaniem nie jest. W październikowym spotkaniu dobrą partię rozegrali główni aktorzy, którzy w pierwszej kolejce otrzymali nagrodę MVP – środkowy Karol Grajewski (Prototype Volleyball) oraz Przemysław Wawer (Volley Gdańsk). Czy najlepszy blokujący poprzedniego sezonu oraz lider tej klasyfikacji w obecnym zdoła powstrzymać najlepszego zawodnika poprzedniej edycji? Pojedynek tych indywidualności zapowiada się wybornie.

Typ Redakcji: Volley Gdańsk

Typ Eksperta (Maciej Kot): Volley Gdańsk

Matchday #3

W poniedziałkowy wieczór, w większości wygrywali faworyci. Tak było w przypadku Epo-Project, Zmieszanych, AVOCADO friends czy Allsix by Decathlon. W spotkaniu Wirtualnej Polski z DCT Gdańsk o wytypowaniu faworyta równie dobrze mógł zadecydować rzut monety. Największym pozytywnym zaskoczeniem tego dnia okazała się drużyna INVICTY, która gładko rozprawiła się z debiutującą w lidze ekipą Oliwa Team. Zapraszamy na podsumowanie poniedziałkowej serii gier!

BES-BLUM Kraken Team – Epo-Project 1-2 (25-27; 19-21; 21-15)

Patrząc na protokół przedmeczowy oraz na samych zawodników Epo-Project, nie można było nie odnieść wrażenia, że od poprzedniego tygodnia dużo się zmieniło. Owszem, wiedzieliśmy że drużyna z Żukowa ma szeroki i wyrównany skład, jednak obecność zaledwie trzech graczy, którzy odnieśli zwycięstwo nad Trójmiejską Strefą Szkód była dla nas niemałym zaskoczeniem. W miejsce kilku nieobecnych zawodników wskoczyli debiutanci w Siatkarskiej Lidze Trójmiasta. Jeden z nich – Cezary Labudda zdobył aż 15 punktów i zasłużenie zgarnął tytuł najbardziej wartościowego gracza meczu. Tytuł ten mógł oczywiście trafić do Roberta Skwiercza gdyby nie… no właśnie. Gdyby BES-BLUM potrafił w kluczowych momentach przechylić szalę zwycięstwa na swoją korzyść, a mieli ku temu kilka okazji. Pod koniec pierwszego seta to właśnie BES-BLUM miał piłkę setową i wszystko w swoich rękach, aby podstawić kropkę nad ‘i’. Tak się jednak nie stało i końcówka tej partii to długa walka w zwarciu. Ostatecznie obronną ręką wyszli z niej gracze Epo-Project i to oni cieszyli się z pierwszego punktu. Druga odsłona ponownie była bardzo wyrównana i ponownie na finiszu to gracze z Żukowa unieśli ręce w geście triumfu. Mimo takiego obrotu wydarzeń, ekipa BES-BLUM nie złożyła broni i postanowiła w ostatniej odsłonie powalczyć o choćby punkt. Podejście do sprawy jakże inne niż w przegranym meczu z Prototype się opłaciło i tym razem Kraken potrafił zagrać siatkówkę, z której ich pamiętamy. Ostatecznie, spotkanie zakończyło się 2-1 dla Epo-Project, choć trzeba przyznać, że BES-BLUM przy odrobinie szczęścia mógł ten mecz wygrać. Tak się jednak nie stało i na pierwszą wygraną w lidze muszą poczekać minimum do czwartku.

Wirtualna Polska – DCT Gdańsk 1-2 (21-17; 19-21; 15-21)

Co do joty potwierdziły się nasze słowa z zapowiedzi. No, może poza typem Redakcji. Spotkania Wirtualnej Polski z DCT Gdańsk zawsze były wyrównane i nie inaczej było tym razem. Do momentu rozpoczęcia meczu bilans bezpośredniej rywalizacji wynosił 2-0 na korzyść Wirtualnych. Tym razem to DCT odniosło zwycięstwo, choć trzeba przyznać, że zrodziło się ono w bólach. Wracając do historii to w spotkaniu, które zostało rozegrane 1 października 2019 r. gracze DCT Gdańsk stawili się na parkiecie w pięciu graczy, podczas gdy ich rywale do protokołu meczowego wpisali siedmiu. W poniedziałkowy wieczór sytuacja się odwróciła, nie tylko jeśli chodzi o liczbę zawodników, ale przede wszystkim wynik,  z czego mogą być zadowoleni gracze z ulicy Kontenerowej. Sezon Wiosna’20 DCT Gdańsk zaczyna od wygranej i jest to ich pierwsze zwycięstwo na inaugurację rozgrywek. W poprzednich sezonach przegrywali odpowiednio z MIKSTurą oraz Allsix by Decathlon. Wracając do samego meczu – jego pierwszy set zapowiadał, że to faworyt z typu Redakcji ponownie odniesie zwycięstwo. O ile ich gra wyglądała dobrze w pierwszej partii, to z czasem do głosu zaczęli dochodzić gracze Piotra Kochanowskiego (DCT Gdańsk). Druga odsłona była już bardzo wyrównana, ale trzecia należała w pełni do graczy w żarówiastych trykotach. Początek tego seta gracze Wirtualnych przespali kompletnie i później nie mieli już możliwości dogonienia swoich rywali.

AVOCADO friends – AXIS 3-0 (21-10; 22-20; 21-10)

Zdecydowanie nie tak wyobrażali sobie powrót na parkiety Siatkarskiej Ligi Trójmiasta gracze AXIS. Czerwoni po dwóch rozegranych spotkaniach mają zero punktów i nawiązując do swoich strojów obrali tytuł czerwonej latarni ligi. AXIS musi wyciągnąć wnioski przed kolejnym meczem, bowiem forma, którą zaprezentowali w pierwszym czy trzecim secie wymaga poprawy. Jesteśmy przekonani, że jest to możliwe, co gracze udowodnili choćby w drugiej odsłonie, gdzie byli równorzędnym rywalem dla dobrze prosperującej maszyny, jaką zdaje się być ekipa AVOCADO friends. Początek w wykonaniu ‘Restauratorów’ był, podobnie jak w meczu ze Spontantem, miażdżący. ‘Czarni’ nie są raczej typem boksera, który rozkręca się z rundy na rundę. Oni walą bombę prosto w twarz na samym początku i tylko od ich rywali zależy czy klinczując będą w stanie to przetrwać. Tym razem AXIS nie dało rady i trzeba przyznać, że duża w tym zasługa Marcina Makurata, który grał w poniedziałek mądrą siatkówkę. Szczególnie w pierwszym secie, gdy trzeba było wbić gwoździa to to robił, gdy trzeba było kiwać, a jakże – zrobił to. Czarni nie pozostawili złudzeń kto był lepszy. Aby nie było zbyt kolorowo to trzeba ich zganić za to, że podobnie jak w meczu ze Spontanem mieli moment rozprężenia, w którym byli blisko straty punktu. Rozumiemy, że AXIS zagrało lepszą partię, ale ligę wygrywa się inkasując po trzy oczka. Dziś było blisko straty jednego z nich.

Allsix by Decathlon – Chilli Amigos 3-0 (21-18; 21-17; 21-17)

Przyznajemy się bez bicia, że nie spodziewaliśmy się aż tak wyrównanego pojedynku. W zapowiedziach, jako faworyta wskazaliśmy drużynę Allsix by Decathlon, ale nie sądziliśmy, że  wygrana przyjdzie im tak trudno. Drużyna Chilli Amigos od początku rywalizacji postawiła trudne warunki. Początek w ich wykonaniu był istnie piorunujący. Papryczki prowadziły już 7-1 a następnie, w drugiej połowie seta 15-11. Niestety dla nich, od tego momentu w grę wdarło się bardzo dużo niefrasobliwości, a co za tym idzie – błędów własnych. Po chwili na tablicy wyników widniało już 16-16, a następnie 18-18, po czym sprawy w swoje ręce wziął bardzo dobrze dysponowany Aleksander Bochan i gracze ze sklepu sportowego mogli cieszyć się z uzyskania jednego punktu. W powietrzu czuło się spore rozczarowanie w szeregach ‘Papryczek’, ale nie przeszkodziło to graczom Grzegorza Walukiewicza na rozpoczęcie z animuszem drugiej odsłony. W tej również zdołali wypracować przewagę 11-4 i wydawało się, że tym razem zdołają wygrać seta. Ponownie jednak, spotkał ich zawód. Gracze Rafała Liszewskiego zdołali odrobić stratę i wygrać seta do 17. Trzecia partia to – cóż za zaskoczenie – ponownie dobry początek ‘Czerwonych’, lecz w wielkim skrócie – efekt ten sam. Nie chcemy nikogo obrazić, ale w takim momencie na myśl nasuwa się stwierdzenie, że prawdziwą drużynę poznaje się po tym jak kończy, a nie zaczyna. Poza samym wynikiem w spotkaniu działo się o wiele więcej. Niefortunnej kontuzji stawu skokowego doznał rewelacyjny tego dnia Dawid Zdzuj (MVP, Allsix by Decathlon). Poza tym, wart odnotowania jest fakt, że Siatkarska Liga Trójmiasta wyzwala w graczach spore pokłady emocji – kapitan drużyny Chilli Squad dostał pierwszy raz w życiu żółtą kartkę, a musicie nam zaufać, trochę już pograł J. Zastanawiamy się, czego brakowało w tym spotkaniu? Emocje – były, zwroty akcji – były, kontrowersje – były.

Oliwa Team – SV INVICTA 0-3 (16-21; 8-21; 15-21)

Początek sezonu w wykonaniu drużyny SV INVICTA nie był zbyt obiecujący. Na inaugurację sezonu drużyna przegrała z DNV GL S*M*A*S*H w stosunku 2-1 i trzeba powiedzieć wprost – nie był to udany debiut. Jako Redakcja zapamiętaliśmy jednak słowa dwóch graczy tej drużyny, którzy po pierwszym spotkaniu z wielkim przekonaniem twierdzili, że będzie lepiej. Mając jednak na uwadze pierwsze spotkanie oraz sobotni, przegrany sparing z… Oliwa Team uznaliśmy, że to nasi debiutanci – Oliwa mają większe szanse na odniesienie zwycięstwa. Stało się jednak inaczej. Nie wiemy co wydarzyło się w przeciągu jednego tygodnia, ale tak ekspresowej rewolucji winszowałaby nawet Magda Gessler. Na parkiet wyszła zupełnie inna drużyna. Drużyna, którą oglądało się z przyjemnością. No i wreszcie drużyna, która była najzwyczajniej w świecie lepsza. Oliwa miała tego dnia duże problemy z przyjęciem, co gracze INVICTY bezwzględnie wykorzystali. 9 asów serwisowych w drugiej lidze to wynik, który powinien skłonić zawodników Agnieszki Pasternak do przemyśleń. Jednak upraszczanie meczu wyłącznie do zagrywki byłoby pewnym nietaktem. Drużyna Sławka Cichosza przewyższała w każdym elemencie. W poniedziałkowy wieczór bardzo często skutecznie kiwali, a gdy trzeba było, kończyli akcję mocnym atakiem. Drugi set w ich wykonaniu to pogrom. Trzecia partia była w wykonaniu Oliwy trochę lepsza, ale to było zdecydowanie za mało jak na ich rywala. Po raz kolejny bardzo dobry mecz rozegrał Mateusz Nowik, który wyrasta na zdecydowanego lidera swojej drużyny.

DNV GL S*M*A*S*H – Zmieszani 0-3 (12-21; 17-21; 14-21)

Spotkanie pomiędzy drużynami, do którego doszło 22 października, nie pozostawiło złudzeń, która drużyna była w tym czasie lepsza. Zmieszani gładko rozprawili się ze swoim rywalem i przed meczem zastanawialiśmy się, jak zmieniły się zespoły przez tych kilka miesięcy. Początek sezonu w wypadku obu ekip był udany. Obie zanotowały zwycięstwo i stało się jasne, że dla jednej z drużyn poniedziałkowe spotkanie będzie tym po, którym licznik zwycięstw się zatrzyma. Początek meczu Zmieszani zaczęli z wysokiego ‘C’, szybko wypracowując sobie kilkupunktową przewagę. Drużyna DNV miała spore problemy z przyjęciem, czego efektem były między innymi dwa asy serwisowe Sandry Michalak. Ponadto, w tym secie, podobnie zresztą jak w całym meczu, bardzo dobrze dysponowany był Jakub Wałdoch (MVP spotkania), który w kluczowych momentach wykazywał się dużym sprytem i tzw. ‘żabką’ dwukrotnie oszukał rywali zdobywając punkty dla swojej drużyny. To właśnie po takiej akcji zakończyła się pierwsza odsłona. W drugiej na parkiet wszedł nieobecny w poprzednim spotkaniu – Michał Grzenia i wyraźnie przyczynił się do wygrania kolejnych dwóch partii, zdobywając taką liczbę punktów, która pozwoliła mu wskoczyć na 1 miejsce w średniej punktów na set. To, co jednak cechuje Zmieszanych, to nie indywidualności, a kolektyw. Właśnie w tym widzimy największą siłę Zmieszanych. Tym razem przekonali się o tym gracze DNV GL S*M*A*S*H.