Dzień: 2020-05-20

Zapowiedź – MATCHDAY #2

Drugi dzień meczowy w sezonie, podobnie jak poprzedni, przyniesie nam po dwa spotkania w każdej klasie rozgrywkowej. Niezwykle pasjonująco zapowiada się mecz pierwszoligowy pomiędzy Omidą a Volley Gdańsk. Poprawić nastroje będzie chciała na pewno drużyna Team Spontan, która uległa rywalowi we wtorkowym starciu. W trzeciej lidze natomiast można się spodziewać wyrównanych pojedynków, które dadzą nam obraz siły poszczególnych drużyn.

AXIS – Zmieszani

Godz.: 19:00, boisko nr 3

Prawie wszystkie drużyny występujące w tym sezonie w rozgrywkach Siatkarskiej Ligi Trójmiasta to ekipy, które grały w sezonie Jesień’19 lub debiutanci. Wyjątek w całej ligowej stawce stanowi drużyna AXIS, dla której będzie to powrót do zmagań na Ergo Arenie po blisko rocznej przerwie. Ostatnie spotkanie ‘Czerwoni’ rozegrali bowiem 17 czerwca 2019 r. z drużyną DNV GL S*M*A*S*H. Co ciekawe, losy zawodników AXIS oraz Zmieszanych wielokrotnie się krzyżowały. Można rzec, że do pojedynku przystąpią dobrzy znajomi. Na potwierdzenie tych słów zdradzimy Wam, że kapitanowie drużyn (Dariusz Suchwałko – AXIS oraz Edyta Woźny – Zmieszani) występowali wielokrotnie… w jednej drużynie w Lidze Rodziców. Który z kapitanów lepiej rozgryzie swoich przeciwników? Wydaje się, że obie drużyny postawiły na stabilizację. Od poprzednich rozgrywek składy ekip nie uległy znaczącym zmianom, trzon zespołu pozostał ten sam. Warto odnotować, że do drużyny Zmieszanych po jednym sezonie spędzonym w Asach B Klasy powraca Kuba Wałdoch. Były gracz pierwszoligowy bez wątpienia będzie ważną kartą w talii Edyty Woźny. W poprzednim sezonie był piątym najlepiej punktującym graczem pierwszej ligi. Spotkanie zapowiada się naprawdę ciekawie i ciężko jednoznacznie wskazać faworyta. Jako Redakcj,a mimo wszystko, skłaniamy się do tego, że to Zmieszani mają większą szansę. Wszak w poprzednim sezonie wywalczyli na parkiecie awans, którego finalnie się zrzekli.

Typ Redakcji: Zmieszani

Typ Eksperta (Maciej Kot): Zmieszani

Omida Team – Volley Gdańsk

Godz.: 19:00, boisko nr 1

W dotychczas rozegranych 41 spotkaniach w Siatkarskiej Lidze Trójmiasta oba zespoły przegrały łącznie zaledwie JEDEN mecz. Mowa tu o drużynie Omidy, która uległa ekipie Zmieszanych w 14 kolejce poprzedniego sezonu. To jednak nie przeszkodziło im w zajęciu pierwszego miejsca w drugiej lidze i pewnym awansie do elity. Drużyna od tamtej pory przeszła rewolucję nie mniejszą od tej, którą można w ostatnim czasie zaobserwować u Adele. Nie mówimy tu bynajmniej o uszczupleniu kadry, bowiem ta liczy na chwilę obecną trzynastu graczy i z tego, co zdążyliśmy ustalić, niewykluczone jest, że szeregi zespołu zasili ktoś jeszcze. Jeśli mowa o nowych twarzach to do drużyny dołączyli między innymi: Dmytro Moroziuk, Maksym Pelykh, Maxim Hiruts (ex Prometheus), Marcin Karbownik (ex Intermarine),  Łukasz Karbowniczek (Prototype Volleyball), Roman Grzelak (Asy B Klasy) czy wreszcie libero Sebastian Miąsko, który w poprzednich sezonach bronił barw… Volley Gdańsk. Prawdziwym odkryciem może się jednak okazać rozgrywający Wojciech Bogusz, który ma za sobą krótką karierę zawodową. To wszystko sprawia, że drużyna wygląda na bardzo solidną i wiele osób upatruje w nich ‘czarnego konia’ rozgrywek. Zadanie na początek jest bardzo trudne. Volley Gdańsk to drużyna, która w 28 spotkaniach od początku rozgrywek zawsze z Ergo Areny wracała z tarczą. Tym razem również będą faworytem. Do zespołu dołączyło kilka nowych twarzy, ale prawdziwą niespodzianką był fakt, że z ekipy odszedł nasz etatowy ekspert – Maciej Kot. Mimo tego drużyna tradycyjnie już, nie miała problemów ze skompletowaniem kadry do ligi. W Volley jest bowiem około 30 jakościowych graczy i wydaje nam się, że bez problemu mogliby wystawić dwie drużyny.

Typ Redakcji: Volley Gdańsk

Typ Eksperta (Maciej Kot): Volley Gdańsk

Range Soft VT – Allsix by Decathlon

Godz.: 21:00, boisko nr 3

Rywalizację trzecioligową w pierwszym tygodniu rozgrywek zakończą drużyny Range Soft VT oraz Allsix by Decathlon. Kapitanem drużyny, która będzie debiutować w rozgrywkach Siatkarskiej Ligi Trójmiasta jest Mykola Kis. Zespół to w większości pracownicy firmy Range Soft z Gdańska. Drużyna składa się z graczy z różnych krajów. Mamy tu przedstawicieli z Polski, Włoch, Niemiec, Rosji, Ukrainy oraz Indii. Dla wielu graczy będzie to debiut w lidze, aczkolwiek miejsce w drużynie znaleźli dobrze znani zawodnicy z poprzednich sezonów, między innymi MVP II ligi – Rafał Środa czy lider zespołu Seargin – Krzysztof Fryza. Pierwszym rywalem debiutującej ekipy będzie drużyna Allsix by Decathlon, która w ostatnim sezonie zajęła 10 miejsce w drugiej lidze. Taki wynik na pewno nie satysfakcjonował graczy ze sklepu sportowego. W przerwie zimowej do drużyny dołączyło kilku graczy: libero – Karolina Kwiatkowska czy Marcel Szewczyk, który z miejsca może zostać jednym z najlepszych rozgrywających SL3 (jest to były zawodnik 2 ligi siatkówki w Polsce). Gdy dołożymy do tego Aleksandra Bochana to możemy mówić o bardzo znaczących wzmocnieniach. Czy wspomniana wyżej trójka okaże się game-changerem i Decathlon powalczy w tym sezonie o awans? Problem w tym, że ich rywale myślą dokładnie o tym samym. Zapowiada się bardzo ciekawe spotkanie.

Typ Redakcji: Range Soft VT

Typ Eksperta (Maciej Kot): Allsix by Decathlon

Prototype Volleyball – BES-BLUM Kraken Team

Godz.: 21:00, boisko nr 1

Trzecie spotkanie obu drużyn. Ekipy rywalizowały ze sobą w sezonie Jesień’19. Bilans wygranych to 1-1. Trzeba jednak uczciwie przyznać, że w świetle pierwszego przekonującego zwycięstwa nad Prototype w stosunku 3-0 i późniejszym trochę pechowym brakiem awansu do grupy mistrzowskiej, Bes-Blum Kraken Team mocno spuściło z tonu. Po bardzo mocnej rundzie zasadniczej ‘Biali’ wypracowali sobie tak dużą przewagę, że nie groziło im widmo spadku do drugiej ligi. To w sposób bardzo widoczny odbiło się na ich dyspozycji. Podopieczni Wojtka Elminowskiego przegrali trzy ostatnie spotkania w sezonie, z czego jedno właśnie ze swoim środowym rywalem. Mimo tego, że skład w głównej mierze pozostał ten sam, w zespole doszło do zmian organizacyjnych. Drużyna Kraken Team nawiązała bowiem współpracę ze sponsorem – firmą transportową BES-BLUM. To, co na pewno się nie zmieniło to chęć rozegrania bardzo dobrego sezonu. Mówi się, że apetyt rośnie w miarę jedzenia i przypuszczamy, że BES-BLUM może w tej odsłonie powalczyć o podium. Ich pierwszym rywalem będzie ekipa Prototype Volleyball, która w poprzednim sezonie zajęła 11 miejsce. Początkowo zespół był przewidziany do gry w drugiej lidze, a o tym, że będzie to jednak elita dowiedzieli się na kilka dni przed pierwszym spotkaniem. Uważamy jednak, że ‘Transformersi’ w poprzednim sezonie wyglądali z meczu na mecz coraz lepiej i w najbliższym czasie będą się z nimi musieli liczyć najsilniejsi.  

Typ Redakcji: BES-BLUM Kraken Team

Typ Eksperta (Maciej Kot): Prototype Volleyball

Team Spontan – Mental Block

Godz.: 20:00, boisko nr 3

‘Pierwsze koty za płoty’. Chyba takie zdanie najczęściej padało z ust graczy ‘Spontanicznych’ po wtorkowym spotkaniu. Mimo falstartu całej drużyny mamy nadzieję, że nadal będziemy mogli oglądać w akcji Maćka Kota. Wracając do wtorkowego spotkania chcemy podkreślić, że po zawodnikach Piotrka Raczyńskiego widać było brak zgrania. Jako jeden z aktywniejszych graczy na rynku transferowym Team Spontan poniósł konsekwencje braku zgrania. Czy Spontanowi wystarczy jeden mecz aby drużyna ‘dotarła się’ na tyle by pokonać Mental? Z każdą upływającą minutą ich gra wyglądała coraz korzystniej i zawodnicy wierzą, że dziś będzie lepiej. Po drugiej stronie siatki wystąpi ekipa Mental Block. Ich największym atutem jest chyba… element zgrania. Drużyna w większym lub mniejszym składzie, z wyłączeniem kilkumiesięcznej przerwy związanej z korona wirusem, regularnie trenowała. Przed środowym meczem udało im się spotkać, można więc powiedzieć, że odbyli o jeden trening więcej niż lwia część drużyn występujących w lidze. W obecnym składzie nie zobaczymy kilku graczy, którzy występowali w drużynie w poprzedniej edycji. Zabraknie między innymi Łukasza Hernika, który był ośmym najlepiej punktującym graczem drugiej ligi ubiegłego sezonu. Co ciekawe, spośród wszystkich ekip, które grają w lidze, Mental posiada w składzie najwięcej kobiet.

Typ Redakcji: Team Spontan

Typ Eksperta (Maciej Kot): Team Spontan

Port Gdańsk – Craftvena

Środa będzie dniem, w którym drużyna Craftveny rozegra swoje drugie spotkanie. Wydaje nam się, że ‘Czarni’ powinni być z debiutu dość zadowoleni, choć nie da się ukryć, że wczoraj zaprzepaścili szansę na zdobycie trzech punktów. Mecz z Wirtualną Polską to już jednak historia i wieczorem gracze Bartka Zakrzewskiego powalczą o drugi triumf w lidze. Na chwilę obecną są jedyną drużyną, która ma na to szansę, bowiem jako jedna z dwóch ekip rozegrają dwa spotkania w pierwszym tygodniu ligi. Drugim takim zespołem jest  Spontan, który jednak we wtorek przegrał. Jak widać, ‘Rzemieślnicy’ stają dziś przed szansą wejścia w ligę wraz z bramą wejściową. W dzisiejszym spotkaniu, prawdopodobnie zobaczymy tych samych graczy, którzy wystąpili w meczu przeciwko WP. W ekipie zabraknie ponownie Radosława Zakrzewskiego, który nie wrócił do pełni dyspozycji po kontuzji. Być może, po raz kolejny jako ósma osoba w drużynie będzie wspierał swoich kolegów zza bocznej linii. Na co mogą liczyć ‘Czarni’ w dzisiejszym spotkaniu? Tego nie wie chyba nikt. Portowcy od dawna są drużyną, która owiana jest pewną dozą tajemnicy. Ciężko przewidzieć przed spotkaniem skład drużyny, który bardzo często się zmienia. To, czego możemy być pewni to fakt, że drużyna z doków łatwo skóry nie sprzeda. Przy optymalnym dniu, ekipa Arkadiusza Sojko jest w stanie powalczyć lub wygrać z najsilniejszymi. Jak będzie tym razem?

Typ Redakcji: Craftvena

Typ Eksperta (Maciej Kot): Craftvena

Matchday #1

Wtorkowy wieczór był pierwszym dniem meczowym po kilkumiesięcznej przerwie. Na pierwszy ogień poszło sześć spotkań – po dwa w każdej lidze. Aż pięć z nich zakończyło się podziałem punktów, co pokazuje jak emocjonujące będą rozgrywki. Największym zaskoczeniem na plus okazała się drużyna Avocado friends, która udowodniła, że bez wątpienia będą w tym sezonie jednym z faworytów do awansu. Co ciekawe, aż w trzech meczach wygrywały debiutujące w rozgrywkach drużyny. Poza Avocado, były to zespoły Craftveny oraz Chilli Squad. Zapraszamy na podsumowanie pierwszego dnia meczowego!

Straż Pożarna Gdańsk – Speednet 2-1 (21-19; 17-21; 21-14)

Inauguracyjnym spotkaniem pierwszoligowym była rywalizacja pomiędzy Strażakami a Speednetem. Przed spotkaniem, jako faworyta wskazaliśmy drużynę ‘Różowych’. W pierwszym secie zarówno po stronie jednych jak i drugich widzieliśmy sporo błędów. Zepsute zagrywki, dotknięcia siatki. Nie dało się nie odnieść wrażenia, że zawodnikom brakuje ogrania. Oczywiście z wiadomych względów nie ma się co tej sytuacji dziwić. Tak jak pisaliśmy w zapowiedzi, w drużynie Straży nie brakowało nowych zawodników. W zespole zadebiutowali: Bartosz Błyskal, Daniel Wajs oraz Marcin Okuniewski. Zabrakło z kolei etatowych graczy z poprzedniego sezonu – środkowego Mateusza Pytela czy Damiana Buźniaka – rozgrywającego, który wspomagał niekiedy drużynę również grą na przyjęciu. Mimo braku wspomnianej dwójki ‘Mundurowi’ zdołali zwyciężyć w pierwszej partii 21-19. Kolejna odsłona należała do Speednetu, który wygrał seta do 17. W drużynie z Gdyni również nie obyło się bez absencji. Jak się okazało, kontuzji nadal nie wyleczyli Mateusz Urbanowicz czy Niko Domżalski. Zabrakło również środkowego Grzegorza Gnatka, a Kamil Lewandowski, niejako z konieczności po kontuzji, zagrał jako libero. Tych małych minusów we wtorkowy wieczór było zbyt dużo, aby wygrać ze strażakami. Trzeci set był potwierdzeniem tych słów. Różowi nie byli słabsi o klasę. Byli słabsi o kilka procent prawie w każdym elemencie siatkarskiego rzemiosła i to Straż, w pełni zasłużenie może cieszyć się z pierwszej wygranej. Na osłodę ‘Programistom’ pozostaje jeden punkt.

Avocado friends – Team Spontan 2-1 (21-10; 21-19; 18-21)

Nie ukrywamy, że staliśmy się niewolnikami własnych zapowiedzi. Jako faworyta wskazaliśmy Team Spontan, w którego szeregach wystąpili gracze bardzo dobrze znani w Siatkarskiej Lidze Trójmiasta. Mało tego – sami uwierzyliśmy w swoje słowa z zapowiedzi. Owszem, wiedzieliśmy, że Avocado friends to ekipa, która nie wypadła sroce spod ogona, ale jednak czegoś TAKIEGO się nie spodziewaliśmy. Pierwszy set to był koncert graczy Avocado. Skoro jesteśmy przy koncertach to wyglądało to mniej więcej tak jakby Luciano Pavarotti stanął w szranki z wokalistką zespołu ‘Piękni i Młodzi’. Na początku pierwszej odsłony na tablicy wyników widniał stan 5-4 dla ekipy Arka Kozłowskiego, aby po chwili było już 18-4. W końcówce Spontaniczni wreszcie zaskoczyli i zaczęli odrabiać punkty. Set zakończył się wygraną ‘Restauratorów’ do 10. Druga odsłona wreszcie przyniosła emocje, których oczekiwaliśmy przed spotkaniem. Po bardzo wyrównanej walce, szalę zwycięstwa na swoją korzyść ponownie przechylili ‘Przyjaciele’. Trzeci set padł z kolei łupem Spontanicznych, którzy rozkręcali się z minuty na minutę. Mimo to, początek partii był w ich wykonaniu bardzo niemrawy i zanosiło się na gładkie 3-0. Ostatecznie, Spontaniczni doskoczyli do rywala przy stanie 14-14, aby po pewnym czasie osiągnąć przewagę, wygrać seta i zdobyć jeden punkt. Spontan okazję do zrehabilitowania się będzie miał już niebawem. W środowy wieczór zagrają bowiem z Mentalem.

Chilli Amigos – Speednet 2 3-0 (21-12; 21-15; 21-18)

Pierwsze spotkanie w lidze to zazwyczaj dla drużyn duże wydarzenie. Nowe miejsce, nowe okoliczności, nowi przeciwnicy. Gdy ‘Papryczki’ przybyły pod halę to widać było, że gracze tej drużyny ulepieni są z innej gliny. Na ich twarzach gościł uśmiech i byliśmy przekonani, że poza doświadczeniem, to co buduje i łączy drużynę to atmosfera. Przed spotkaniem zawodnicy drżeli z obawy o to, czy jeden z kluczowych graczy będzie w ogóle mógł wejść na salę. Przy okazji badania temperatury termometr kilka razy nie mógł dokonać pomiaru. Na szczęście, obie drużyny przeszły pozytywnie weryfikację i po chwili stawiły się na parkiecie. Początek meczu w wykonaniu Chilli to demonstracja siły. Gracze Grzegorza Walukiewicza od początku bombardowali swoich oponentów zagrywką. Widać było, że ten element mają opanowany bardzo dobrze. Przez cały pierwszy set Speednet nie mógł sobie z nim poradzić. Pod tym względem szczególnie dobrze wypadał Dariusz Starosta, który na zagrywce zdobył 3 punkty. Pierwszy set to dosyć wyraźna wygrana Chilli: 21-12. Drugi set lepiej zaczęli gracze Speednetu. Tym razem, od dobrej zagrywki zaczął Piotr Grodzki. Po pewnym czasie wszystko wróciło jednak do normy z pierwszego seta i Chilli Amigos cieszyło się z wygranej drugiej partii. Trzeba przyznać, że w ich szeregach to przede wszystkim wspomniany wcześniej kapitan (Grzegorz Walukiewicz) ciągnął w górę pozostałych zawodników i zasłużenie zdobył tytuł MVP. To, co najlepsze w grze ‘Programistów’, przydarzyło się w ostatnim secie. Wyrównana walka trwała do samego końca, jednak ostatecznie Speednet przegrał i tę odsłonę. Wynik 3-0 i wskoczenie na pozycję lidera to coś, co bez wątpienia poprawi humor ‘Przyjaciołom’ na cały tydzień.

Wirtualna Polska – Craftvena 1:2 (18-21; 12-21; 21-19)

Kilka godzin przed spotkaniem istniała realna obawa, że gracze Wirtualnej Polski mogą mieć problem ze skompletowaniem meczowej szóstki. Biało-Czerwoni dopisali jednak Piotra Szustakowskiego i ostatecznie czarny scenariusz się nie spełnił. ‘Wirtualni’ stanęli naprzeciwko ‘Czarnych’ i musimy Wam zdradzić, że początek mieli bardzo konkretny. Na spotkanie wyszli bardzo zmotywowani, co szybko pozwoliło odskoczyć doświadczonym rywalom na kilka punktów. Gdy na tablicy wyników widniało 9-2, w grze ‘biało-czerwonych’ coś zaskoczyło. Po chwili zaczęli odrabiać straty, ale było już za późno na to, aby zdołać wygrać tę partię. Generalnie, nie sposób pozbyć się wrażenia, że ‘Rzemieślnicy’ mogli, a w zasadzie powinni zakończyć tę odsłonę szybciej. To w większości własne błędy sprawiły, że mając dużą przewagę na początku seta, wygrali go zaledwie trzema punktami. W drugiej partii gracze Bartka Zakrzewskiego wyciągnęli najwidoczniej wnioski. Tym razem, wypracowaną w połowie seta przewagę sukcesywnie powiększali i wynik na tablicy był bardziej okazały. Trzeci set padł łupem graczy Jędrzeja Matli, którzy tym razem skutecznie wykorzystali błędy swoich rywali i jednocześnie sami popełniali ich mniej niż przeciwnicy. Mimo dobrego wyniku Wirtualnych w ostatniej partii, to gracze ‘Czarnych’ cieszą się z premierowej wygranej. Uważamy, że kluczem do sukcesu był kolektyw oraz lepsza gra w bloku. MVP spotkania – Krzysztof Lewandowski.

Trójmiejska Strefa Szkód – Epo-Project 1-2 (21-19; 14-21; 15-21)

Pomimo faktu, że przed meczem wskazywaliśmy Trójmiejską Strefę Szkód w roli faworyta, to podświadomie wiedzieliśmy, że kroi nam się dobry mecz. Nie myliliśmy się. Było to spotkanie dwóch drużyn, które mają w sobie pokłady bardzo dużej jakości. Początek meczu należał do podopiecznych Patryka Pleszkuna. Mimo, że w początkowej fazie spotkanie było wyrównane, to po chwili zarysowała się delikatna przewaga TSS-u. Punktem zwrotnym był moment, w którym wspomniany wcześniej kapitan zdobył punkt z zagrywki, a po chwili Dominik Błoński dołożył dwa skuteczne ataki. Ten ostatni, bez wątpienia będzie pociechą TSSu w perspektywie całego sezonu, czego namiastkę dał we wtorkowy wieczór, zdobywając najwięcej punktów w swojej drużynie. Wracając do meczu, od tego momentu TSS kontrolował przebieg seta, choć jak to w poprzednich sezonach mieli w zwyczaju, w końcówce zrobiło się nerwowo. Ostatecznie wygrali jednak tę partię. Trzeba uczciwie oddać, że sił niebieskim wystarczyło tylko na tę odsłonę. Od drugiej partii do zakończenia meczu byli drużyną zauważalnie gorszą od Epo. Nie wiemy, czy wynikało to ze zmęczenia, czy z rozkręcających się z minuty na minutę graczy Przemka Walczaka. W jego drużynie pokaz jakości dał rozgrywający Michał Długozima, środkowy Adam Myślisz czy wreszcie Damian Kolka. Nie bylibyśmy jednak uczciwi gdybyśmy nie powiedzieli, że w drużynie od drugiego seta brakowało po prostu słabszych punktów. Wszyscy stanęli na wysokości zadania. Jak to się mówi? Łańcuch jest tak silny jak jego najsłabsze ogniwo.

DNV GL S*M*A*S*H – SV INVICTA 2-1 (20-22; 21-5; 21-12)

Niebywałe jest to, jak jedno spotkanie może mieć tak diametralnie różne odbicia. Debiutująca w rozgrywkach drużyna INVICTY weszła w mecz bardzo nerwowo. Nie dało się nie zauważyć, że gracze popełniali błędy własne, co szybko przełożyło się na wypracowanie przewagi przez drużynę DNV (7-2). Mimo kiepskiego początku, a także sporej straty w drugiej części seta (16-10), gracze Sławomira Cichosza zdołali odrobić dystans do rywala i wygrać seta na przewagi (22-20). Spora w tym zasługa najlepszego w szeregach INVICTY – Mateusza Nowika. To właśnie ten gracz  postawił kropkę nad i, po której INVICTA mogła się cieszyć z pierwszego punktu w lidze. Niestety dla nich, zawodnicy nie byli w stanie pójść za ciosem i udowodnić jakości w kolejnych setach. Drugą partię oddali w zasadzie bez walki (21-5). W trzeciej postawili trochę wyżej poprzeczkę, ale nie wystarczyło to na zdobycie kolejnego punktu, a co za tym idzie wygranie spotkania. DNV GL, królował tego dnia na zagrywce i przyjęcie to teraz zapewne główny powód do zmartwień dla trenera Mateusza Chyla (SV INVICTA). Warta odnotowania jest bardzo dobra gra Stanisława Paszkowskiego. Jak na kapitana przystało – poprowadził on swą drużynę do zwycięstwa.