Dzień: 2019-10-03

MATCHDAY #10

Dziesiąty dzień meczowy obfitował w kilka zaciętych pojedynków. Swój pierwszy mecz w lidze, wygrała drużyna Prototype Volleyball, która w środę sprawiła kłopot nie tylko Asom wygrywając z nimi spotkanie, ale również Intermarine, wygrywając z faworyzowaną drużyną seta. W drugiej lidze nadal niepokonaną drużyną są Zmieszani, którzy notują piątą wygraną z rzędu. Ponadto bardzo ciekawym spotkaniem był mecz Bombardierów z Seargin. Zapraszamy do zapoznania się z relacją!

Intermarine – Prototype Volleyball 2-1 (21-7; 25-27; 21-17)

W pierwszym secie nic nie wskazywało na to, że utytułowana drużyna Intermarine może mieć w meczu jakiekolwiek problemy. Wręcz przeciwnie. Duża przewaga, którą osiągnęła ekipa Masters była sukcesywnie powiększana. Prawdziwy koncert na rozegraniu dał Krzysztof Wyrzykowski, który na początek zagrał sytuacyjną piłkę jedną ręką, by w kolejnych akcjach zaprezentować inne, klasowe zagrania. Set zakończył się 21 do 7 i wydawało się, że gracze Prototype po czymś takim się już nie podniosą. Druga odsłona to już zupełnie inne oblicze obydwu drużyn. W przypadku drużyny Prototype, bardziej doświadczonego kolegę po przeciwnej stronie siatki podpatrzył debiutujący w drużynie Artur Reut. Debiut był doprawdy imponujący. Widać, że Artur na boisku dużo myśli i nie boi się niekonwencjonalnych zagrań. Gdy w drugiej odsłonie Prototype dorzuciło potężną zagrywkę Michała Markiewicza to efekt był taki, że w końcówce toczyła się gra na przewagi, którą udało się wygrać Prototype. Początek trzeciej odsłony to popis bardzo dobrej i przede wszystkim zorganizowanej gry drużyny Intermarine, która zmusiła swoich oponentów do wzięcia czasu przy stanie 9-3. Pomimo, naprawdę dobrej gry PV, Intermarine nie dało szans na wygranie kolejnego seta, a w związku z tym nadal są jedną z trzech niepokonanych ekip w pierwszej lidze. MVP spotkania, po raz pierwszy w SL3, został Krzysztof Górzny, który co rusz nękał rywali swoimi atakami.

DCT Gdańsk – Zmieszani 0-3 (12-21; 11-21; 10-21)

Staje się powoli tradycją to, że Zmieszani na swoje mecze przybywają w dziewięć osób. Ten system pozwala każdemu z zawodników na rozegranie dwóch setów. Sytuacja jest zatem jasna i sprawiedliwa. Kolejną przeszkodą w drodze na szczyt drugoligowych zmagań była drużyna DCT Gdańsk. Patrząc na potencjał obu drużyn, ciężko było spodziewać się innego wyniku niż pewna wygrana Zmieszanych w stosunku 3-0. Tak naprawdę wątpliwości pojawiły się tylko na chwilę. Po serii dobrej zagrywki Huberta Moskala ekipa ‘Kontenerowców’ prowadziła 4-0. Mały pożar szybko ugasiła ekipa Zmieszanych i trzeba przyznać, że była to jedyna taka sytuacja w meczu. Przez pozostałą część spotkania Zmieszani kontrolowali jego przebieg i dali prawdziwą lekcję organizacji oraz komunikacji na boisku. Abstrahując od samych umiejętności, które gracze Zmieszanych mają najzwyczajniej w świecie wyższe, to imponują właśnie te elementy. Po pięciu spotkaniach ‘Biało-granatowi’ mają na swoim koncie pięć zwycięstw i jest to wynik doprawdy zadziwiający. Poza samymi punktami mają również przewagę psychologiczną nad resztą stawki, bowiem wygrali w bezpośrednim pojedynku z kolejną rewelacją obecnych rozgrywek – Thunder Team.

Bombardierzy – Scandic 3-0 (21-3; 21-4; 21-3)

Dla drużyny Hotelarzy środowe spotkanie było drugim do którego przystąpili w obecnym tygodniu. Wtorkowa porażka z Wirtualną Polską nie zaskoczyła jeśli spojrzymy tylko i wyłącznie na wynik. To co było zaskakujące to fakt, że drużyna nie dała rady zebrać sześciu graczy na spotkanie. Zastanawialiśmy się jak będzie to wyglądało na drugi dzień. W tym również nie było kompletu zawodników, aczkolwiek widzimy światełko w tunelu, ponieważ Grzegorz Grabowski zapowiedział, że drużyna na pewno zmobilizuje się na kolejne spotkania. Trzymamy kciuki, bowiem siatkówka to piękny sport, któremu trzeba dać drugą szansę. Wracając do samego spotkania to można powiedzieć tylko tyle, że było ono okazją do przetestowania nowych wariantów i schematów przez Bombardierów. Ponadto, tak jak pisaliśmy w zapowiedzi było to preludium do wydarzeń z kolejnego spotkania, które odbyło się kilkadziesiąt minut później. W meczu ze Scandicem, w ekipie ‘Czarnych’ ponownie zobaczyliśmy te same twarze. Stabilizacja oraz brak kłopotów z frekwencją zdecydowanie cieszy. Po meczu wywiadu udzieliła zawodniczka drużyny – Julia Tryzna, w którym zdradziła nam jak powstała drużyna.

Asy B Klasy – Prototype Volleyball 1-2 (23-21; 14-21; 17-21)

Z pewnością każdy się z nami zgodzi jeżeli napiszemy, że wynik zawodów jest zaskoczeniem. Przed meczem faworytem spotkania była drużyna Asy B Klasy. Należy podkreślić, że nie był to tylko faworyt Redakcji czy Eksperta, ale również kibiców zgromadzonych na trybunach. Pierwszy set wskazywał na to, że większość się nie myli. Przewaga, którą wypracowała drużyna Asów (11-14 przyp. Red.) sprawiła, że w odstępie kilku chwil ich przeciwnicy zmuszeni byli wziąć dwukrotnie czas. To przyniosło oczekiwany skutek, bowiem poza dogonieniem rywala, ekipa PV miała piłkę setową, którą niestety dla siebie zmarnowali. To Asy zwyciężyły w tej odsłonie i byli bliżsi zwycięstwa całego spotkania. Druga odsłona to przewaga drużyny Tomasza Nurzyńskiego. W prowadzeniu i ostatecznym wygraniu seta do 14, nie przeszkodziła nawet bardzo mądra gra Jakuba Wałdocha, który w krótkim odstępie czasu popisał się dwoma plasami, po których drużyna mogła cieszyć się z punktów. Trzeci set to wyrównana partia w której pierwsza dwupunktowa przewaga została osiągnięta dopiero przy stanie 11-9 dla Asów.  W międzyczasie można było zaobserwować wysokie umiejętności Jakuba Ciesielskiego, który popisał się bardzo dobrą samoasekuracją. Jego świetna dyspozycja nie przyniosła jednak oczekiwanego efektu w postaci zwycięstwa. Te, po raz pierwszy w sezonie, odnosi drużyna Prototype, w czym duża zasługa atakującego Łukasza Dejko.

Bombardierzy – Seargin 2-1 (22-20; 18-21; 21-17)

Zgodnie z tym co pisaliśmy w zapowiedziach, mecz z Seargin nie był łatwym zadaniem. W zasadzie nie ukrywamy satysfakcji, bowiem każde słowo, które napisaliśmy miało potwierdzenie na boisku numer 3. Kilkanaście minut przed meczem, Redakcja zwątpiła w drużynę Seargin bowiem próżno ich było szukać w hali treningowej. Pojawili się dopiero tuż przed rozpoczęciem. W oczach graczy widać było pasję, która pozwalała sądzić, że są w stanie powalczyć nawet o zwycięstwo. Pierwszą odsłonę lepiej zaczęli Bombardierzy, którzy szybko osiągnęli kilkupunktową przewagę. Gdy wydawało się, że spokojnie wygrają pierwszą odsłonę w drużynie ewidentnie coś się zablokowało i z 16-9 ‘Informatycy’ doprowadzili do wyrównania 18-18. Gdyby tego było mało, urazu nabawiła się Aleksandra Basendowska. Końcówka seta to podwójny powód do radości dla ‘Czarnych’. Pierwszym było wygranie seta natomiast drugim i zarazem ważniejszym był fakt, że uraz nie okazał się groźny. Druga odsłona to jeszcze lepsza gra Seargin. W drużynie na początku sezonu brakowało Łukasza Betki, który jest wartością dodaną ekipy. Jego asy serwisowe oraz bloki z których słynie, mocno przyczyniły się do tego, że Seargin wygrało kolejnego seta w lidze. Ostatnia partia również była bardzo wyrównana i jako potwierdzenie tych słów niech posłuży fakt, że do wyniku 15-15 walka była na tyle zażarta, że żadna z drużyn nie potrafiła uzyskać kilkupunktowej przewagi. Dopiero w końcówce seta Bombardierzy odpalili lont i odskoczyli na kilka punktów, dzięki czemu wygrali do 17.

Thunder Team – Trójmiejska Strefa Szkód 2 3-0 (21-13; 21-12; 23-21)

Ostatnim meczem, który zgromadził tylu graczy było spotkanie finałowe z poprzedniego sezonu, w którym Volley Gdańsk rywalizowało z Trójmiejską Strefą Szkód. Jak widać, rywalizacja w drugiej lidze również jest w stanie zmobilizować graczy obu drużyn. Faworytem spotkania była rewelacja obecnych rozgrywek – Thunder Team. Gdzie nie przyłoży się ucha, tam można usłyszeć, że jest to ekipa z największym potencjałem w całej drugiej lidze. Potwierdzeniem tych słów są dwa pierwsze sety, w których ekipa ‘Białych’ nie pozostawiła złudzeń przeciwnikom, która drużyna jest lepsza. W drugim secie, trzema asami serwisowymi z rzędu, popisał się rozgrywający Michał Długozima. Jakby tego było mało, na początku trzeciego seta kontuzji kolana nabawił się jedyny nominalny Sypacz w drużynie Trójmiejskiej Strefy Szkód 2 – Radosław Czerniecki. W trakcie meczu zastąpił go Radosław Sadłowski i trzeba przyznać, że w nowej roli sprawdził się naprawdę dobrze. Potwierdzeniem tych słów był trzeci set, który był jedynym gdzie TSS2 podjął walkę. W końcówce trzeciego seta wygrywali nawet 17-15, ale wtedy po 2 asach serwisowych Krzysztofa Janikowskiego, Thunder uciekł spod topora i ostatecznie wygrali spotkanie. Trzeba przyznać, że Thunder brylował w środę na zagrywce z którą potężne problemy mieli gracze TSS-u.