Dzień: 2019-10-02

Zapowiedź – MATCHDAY #11

Czwartkowa seria gier zakończy maraton trzech dni meczowych rozegranych z rzędu, w których zaplanowanych zostało osiemnaście spotkań. Jak to zwykle bywa, te przyniosą sporę zmiany w tabeli. W czwartek dojdzie do rywalizacji na którą czekali wszyscy kibice siatkówki od rozpoczęcia sezonu Jesień’19. Mowa tu o pojedynku TianDe Tufi Team z Trójmiejską Strefą Szkód. Bardzo ciekawe w kontekście kształtu tabeli będą również spotkania Straży z ‘Bankowcami’ oraz Prometheus z Asami. Zapraszamy na zapowiedź czwartkowej serii gier!

Straż Pożarna Gdańsk – Kraken Team

Godz.: 20:35, boisko nr 1

Wtorkowy wieczór miał dla drużyny Kraken Team słodko-gorzki smak. Bankowcy, na początek wygrali trzy zero z obecnym wicemistrzem rozgrywek – Trójmiejską Strefą Szkód, aby po chwili samemu zostać zdemolowanym przez Volley Gdańsk. Mecz zapowiada się bardzo pasjonująco bowiem spotkają się drużyny o podobnym potencjale, które dodatkowo sąsiadują ze sobą w tabeli. Uważamy, że obie ekipy stać na to, aby po zakończeniu rundy zasadniczej znaleźć się w grupie mistrzowskiej. Strażacy póki co prezentują się poniżej oczekiwań, ponieważ wygrali tylko jedno z pięciu dotychczas rozegranych spotkań. Z drugiej strony, byli jedyną drużyną, będącą w stanie wygrać seta z Volley Gdańsk, z którymi z kolei dotkliwie przegrali ‘Bankowcy’. Zastanawiamy się, czy po srogiej lekcji siatkówki, którą w poprzednim tygodniu dostała drużyna ‘Mundurowych’ zawodnicy są w stanie zresetować głowy i wygrać kolejne spotkanie. O to będzie bez wątpienia ciężko. ‘Bankowcy’ z wyłączeniem ostatniego meczu wyglądają na ekipę, która gra ze sobą kilka lat a nie tygodni.

Typ Redakcji: Kraken Team

Typ Eksperta: Straż Pożarna Gdańsk

TianDe Tufi Team – Trójmiejska Strefa Szkód

Godz.: 20:35, boisko nr 2

Jesteśmy przekonani, że pamiętacie z dzieciństwa moment w którym z niecierpliwością oczekiwaliście przyjścia Mikołaja, a co za tym idzie wymarzonych prezentów. Prezentem od Organizatorów, w ten październikowy, deszczowy wieczór będzie spotkanie pomiędzy TianDe Tufi Team a Trójmiejską Strefą Szkód. Rywalizacja ma tyle smaczków, że aby wypisać je wszystkie, nie wystarczyłoby czasu do rozpoczęcia meczu. Nie wiemy czy zapowiedzi nie czytają przypadkiem osoby, które nie są wtajemniczone, ale aż dwunastu graczy, których zobaczymy w czwartkowy wieczór, po przeciwnej stronie siatki, stanowiło o sile jednej drużyny – Trójmiejskiej Strefie Szkód w pierwszej edycji SL3. Sytuacja przypomina obecnie rozwód małżeństwa, który odbył się w zgodzie i za porozumieniem stron. Dodatkowo jedna z ekip, w nowej sytuacji, odnajduje się bardzo dobrze, będąc wiceliderem rozgrywek. Druga strona wciąż nie może odnaleźć się w nowych realiach i póki co mają tylko jedną wygraną w pięciu spotkaniach. Faworytem pojedynku będą żółto-czarni, którzy jeśli marzą o wygranej w rozgrywkach, nie mogą sobie pozwolić na kolejną stratę punktów. 

Typ Redakcji: TianDe Tufi Team

Typ Eksperta (Maciej Kot): TianDe Tufi Team

Thunder Team – DNV GL S*M*A*S*H

Godz.: 21:35, boisko nr 3

Zastanawiamy się jak drużyna Thunder Team zażegna kryzys, który jest nieunikniony. Pisząc te słowa mamy na myśli fakt, że do zespołu zapisanych jest piętnastu graczy z których każdy wnosi do drużyny odrobinę jakości. To z kolei powoduje, że każdy z graczy odczuwa głód, a niestety miejsc na boisku jest zaledwie sześć. Podskórnie czujemy, że najtrudniejszy mecz w lidze nie będzie z żadnym z czternastu rywali. Najtrudniejszym starciem będzie te wewnętrzne – pomiędzy ambitnymi graczami, bowiem każdy z zawodników ma swoje indywidualne ambicje i aspiracje. Zanim do tego dojdzie, drużyna, na fali kolejnych zwycięstw, rozegra mecz z DNV GL S*M*A*S*H. Firmowa ekipa znajduje się w środku stawki i nawet niepoprawny optymista upatruje w nich faworyta czwartkowego spotkania. Zastanawiamy się czy w meczu wystąpi najlepszy gracz drużyny – Patryk Okulewicz, który gdyby nie fakt, że zagrał w zaledwie trzech meczach, z dużą dozą prawdopodobieństwa, byłby liderem klasyfikacji punktowej w całej lidze. Z drugiej strony, po przeciwnej stronie siatki będzie czekał na niego blok w postaci Mateusza Waroczyka oraz Krzysztofa Janikowskiego.

Typ Redakcji: Thunder Team

Typ Eksperta (Maciej Kot): Thunder Team

Prometheus – Asy B Klasy

Godz.: 21:35, boisko nr 2

Po fantastycznym początku sezonu, w którym drużyna Prometheus wygrała trzy spotkania, ekipa zanotowała dwie porażki z rzędu. Póki co zajmują czwartą pozycje i jest to miejsce, które premiuje drużynę do gry w grupie mistrzowskiej. Aby utrzymać byt w grupie mistrzowskiej Prometheus jak tlenu potrzebuje wygranej. Do teamu dołącza Maksym Pelykh dla którego będzie to pierwsze spotkanie w Siatkarskiej Lidze Trójmiasta. Gołym okiem widać, że drużyna potrzebowała świeżej krwi, bowiem zasoby ludzkie  nie były wystarczające, by znieść trudy sezonu i intensywnego terminarza. Jak donosi nasz Scout na Europe środkowo-wschodnią, Maksym bez wątpienia będzie wartością dodaną drużyny. Zastanawiamy się jak wypadną na tle Asów, dla których będzie to już spotkanie numer siedem. Czy siódemka okaże się dla nich szczęśliwa? Na pewno w czwartkowy wieczór o wygraną będzie bardzo ciężko. Kilka tygodni temu grę drużyny Prometheus z bliska podpatrywał kapitan drużyny Asy B Klasy – Orest Lewosiuk. W trakcie meczu nie krył zachwytu nad grą ekipy i uznał, że mecz przeciwko tej drużynie będzie niezwykle ciężki. Zobaczymy czy jego przewidywania się sprawdzą.

Typ Redakcji: Prometheus

Typ Eksperta (Maciej Kot): Prometheus

Port Gdańsk – Omida Team

Godz.: 20:35, boisko nr 3

Czwartkowe zmagania, na boisku numer trzy, rozpoczną drużyny, które jak do tej pory są najmocniej wyeksploatowane. Mowa tu o ‘Portowcach’ i Logistykach dla których bezpośrednia rywalizacja będzie już siódmym spotkaniem w obecnych rozgrywkach. Trzeba powiedzieć, że w związku z powyższym, kapitan drużyny Omida Agnieszka Pasternak ma ambiwalentne uczucia. Z jednej strony, jest to radość bowiem Omida wygrała swoje wszystkie spotkania, z drugiej zaś smutek, że do półmetku rozgrywek w wykonaniu swojej drużyny, nie mogła wziąć udziału w związku z odniesioną kontuzją. Te nie opuszczają również Konrada Gawrewicza. Jak widać, w ekipie Logistyków panuje mały szpital i fakt ten będzie chciała wykorzystać drużyna Portu Gdańskiego, która przegrała swoje cztery spotkania. Z całą pewnością można napisać, że sama szczątkowa informacja jest niewystarczająca, bowiem Portowcy w każdym z tych spotkań mogli wygrać. Pech sprawił, że przegrali cztery spotkania w stosunku 2-1 za co mogli sobie dopisać po jednym punkcie. Na tę okazje można przytoczyć zmodyfikowane powiedzenie: jeśli nie możesz zdobyć trzech lub dwóch punktów, postaraj się o jeden. Tę sztukę Portowcy opanowali do perfekcji. Uważamy, że przed Omidą wymagające zadanie.

Typ Redakcji: Omida Team

Typ Eksperta (Maciej Kot): Omida Team

Trójmiejska Strefa Szkód 2 – Seargin

Godz.: 21:35, boisko nr 1

Kierując się tylko miejscem w tabeli można powiedzieć, że wreszcie dla Trójmiejskiej Strefy Szkód 2 widać lepsze jutro. Jak do tej pory musieli się mierzyć z takimi mocarzami jak Omida Team czy Mental Block. W edycji Jesień’19 zagrali pięciokrotnie, z czego wygrali tylko dwa razy, i używając szkolnej nomenklatury, wystawiamy im stopień dopuszczający plus. Tak, jest to nad wyraz surowa ocena, aczkolwiek podobnie jak w szkole, w Trójmiejskiej Strefie Szkód 2 widzimy bardzo dobrego ucznia, któremu, aby pomóc potrzebne jest ‘dokręcenia śruby’. Nie pastwilibyśmy się nad TSSem 2, gdyby nie fakt, że grają bardzo zaawansowaną, kombinacyjną siatkówkę. W drugiej lidze naprawdę mało drużyn gra na jednego rozgrywającego oraz ma tyle możliwości zakończenia ataku co TSS, a mimo to nie wiedzieć czemu – nie wychodzi. Patrząc na sprawę szerzej, to można dopatrzyć się, że nie idzie nie tylko TSS 2, ale również TSS w pierwszej lidze. Może to jakaś klątwa? Słabszą dyspozycję będzie starała się wykorzystać drużyna ‘Informatyków’, którzy nie pękają przed żadną z drużyn. Może to zabrzmi jak banał, ale po meczach z zeszłego sezonu z drużynami, które są obecnie w pierwszej lidze, nie straszny im jest żaden przeciwnik. Pokazali to między innymi w meczu z Decathlonem z którym urwali seta, a należy pamiętać, że Decathlon 20 września wygrał właśnie z … Trójmiejską Strefą Szkód 2.

Typ Redakcji: Trójmiejska Strefa Szkód 2

Typ Eksperta (Maciej Kot): Trójmiejska Strefa Szkód 2

MATCHDAY #9

W przeciwieństwie do poprzedniego dnia meczowego, tym razem dominowały wyniki 3-0. Zaledwie jeden mecz skończył się podziałem punktów i było to spotkanie, które anonsowaliśmy do miana najciekawszego w drugiej klasie rozgrywkowej. Wirtualna Polska, podobnie jak w poprzednim sezonie, była górą. Dzięki punktom zdobytym we wtorkowy wieczór wskoczyli w tabeli na wysokie – szóste miejsce. Zapraszamy na podsumowanie wtorkowej serii gier.

Trójmiejska Strefa Szkód – Kraken Team 0-3 (18-21; 18-21; 13-21)

Nie będziemy się pastwić nad drużyną Trójmiejskiej Strefy Szkód, ale bez wątpienia nie tak wyobrażali sobie sezon Jesień’19. Abstrahując od wtorkowej porażki, gdy w drużynie ma się tak wartościowych graczy, to zdobywanie punktów powinno być normą, a nie świętem. We wtorek TSS znów zagrało poniżej oczekiwań swoich kibiców, którzy dopingowali, czy to z trybun, czy oglądając relacje live ze spotkania. Początek pierwszego seta był bardzo wyrównany do momentu kiedy Kraken Team wyszedł na przewagę 17-13. Gdy wydawało się, że drużyna Wojtka Elminowskiego dociągnie seta do końca, nagle w drużynie pojawiło się rozprężenie i po chwili wynik wynosił 18-19. Ostatecznie ‘Bankowcom’ udało się wygrać seta po ataku Mateusza Wieżela, który zakończył tę odsłonę. W drugim secie ponownie wróciły demony przeszłości TSS-u, o których już wspominaliśmy w poprzednich podsumowaniach. ‘Czarni’ przez większość seta utrzymywali czteropunktową przewagę, by ostatecznie roztrwonić ją i stracić kolejnego seta. Ta przegrana dosyć wyraźnie odebrała chęć gry drużynie Patryka Pleszkuna, bowiem w trzecim secie praktycznie nie istnieli, w efekcie czego przegrali do 13, a cały mecz w stosunku 3-0. Nie zważając na mecz Kraken z Volley, po trzech punktach dopisanych do swojego konta, ekipa ‘Bankowców’ wskoczyła na szóste miejsce w tabeli i bez wątpienia będzie walczyła o grupę mistrzowską.

Wirtualna Polska – DCT Gdańsk 2-1 (19-21; 21-17; 21-14)

Nie ukrywamy, że mieliśmy nosa do wytypowania najciekawszego drugoligowego pojedynku tej serii gier. Za meczem pomiędzy Wirtualnymi a Kontenerowcami przemawiało dużo czynników. Balonik był przez nas pompowany przez dłuższy czas i… tym bardziej byliśmy zaskoczeni, że ekipa DCT nie podeszła do meczu na sto procent. Mówimy tu o sporych brakach kadrowych, które spowodowały absencje w drużynie i konieczność wystąpienia w pięciu graczy. Kto wie jak potoczyłyby się kolejne odsłony? Być może byłoby tak, jak w pierwszym secie kiedy to WP musiało uznać wyższość drużyny z Kontenerowej? Tego się już nie dowiemy. Liczbą dnia jest numer 16. W pierwszym secie na dłuższą chwile zatrzymali się gracze właśnie na tylu zdobytych punktach, w następstwie czego nie dali rady dogonić odpływającym kontenerom. W drugim secie przy 16 punkcie ponownie się zablokowali i o mały włos nie przegrali tej partii. Decydujący cios zadał niezawodny i nieoceniony VAI – Adam Wajner. Trzecia odsłona to już znaczna przewaga WP, która została udokumentowana na tablicy wyników. 21-14 i na przysłowie, że do trzech razy sztuka DCT musi poczekać do wiosny.

Thunder Team – Team Spontan 3-0 (21-17; 21-14; 21-19)

Zgodnie z naszymi zapowiedziami rozkręca się drużyna Thunder Team. Ekipa zaczęła mecz od prawdziwych grzmotów. Po kilku wymianach osiągnęli przewagę 7-2 i stało się jasne, kto będzie rządził tego wieczora. Przewaga wypracowana na początku nie została roztrwoniona. Kapitalne interwencje libero  Dominika Szadacha oraz blok Krzysztofa Janikowskiego sprawiły, że to Thunder cieszyło się z wygrania pierwszego seta do 17. W drugiej partii również lepiej zaczęli ‘Biali’. Set rozpoczął się od efektownego bloku. Nie rozdrabniając się na indywidualności trzeba powiedzieć, że ekipa zachowywała więcej zimnej krwi na siatce. Gdy dołożymy do tego serie błędów własnych, to wynik 21-14 nie może dziwić. Ostatnia odsłona to bardzo dobra gra Spontanicznych, po której wydawało się, że mogą wygrać seta. W końcówce meczu było po 19, ale dzięki liderowi drużyny Przemkowi Walczakowi i jego ostatnim ataku, drużyna może się cieszyć z trzeciej wygranej i awansu o kilka stopni w ligowej tabeli. Podsumowując, jedna trzecia planu zdobycia 9 punktów w 3 meczach już za Thunder. Jesteśmy ciekawi czy są w stanie wykonać plan.

Wirtualna Polska – Scandic 3-0 (21-6; 21-9; 21-5)

Nie robimy tego często, ale musimy Wam zdradzić, że bardzo nam przykro kiedy drużyny przybywają na rozgrywki w czterech graczy. Pal licho, jeśli chodzi o starych wyjadaczy i jest to tzw. wypadek przy pracy. Gorzej, jeśli chodzi o nową drużynę, która jak do tej pory rozegrała zaledwie trzy spotkania w lidze i powinien im towarzyszyć tzw. ‘głód gry’. Niestety, we wtorkowy wieczór drużyna Scandic nie była w stanie zebrać kompletnego zespołu, który mógłby wziąć udział w zawodach. Oczywiście mamy nadzieję, że sytuacja taka się już nie powtórzy. Jeśli chodzi o drużynę Wirtualnej Polski to należy zauważyć, że w ekipie jest spora rotacja i nigdy nie jest wiadome, który z graczy pojawi się podczas meczu. We wtorkowy wieczór zabrakło między innymi kapitana drużyny – Jędrzeja Matli. Przed spotkaniem wywiadu udzielił najlepszy gracz ‘Biało-czerwonych’, Adam Wajner, który zadeklarował, że postarają się dołączyć do grupy walczącej o awans. Po pięciu spotkaniach obecnego sezonu drużyna ma już osiem punktów i do wyrównania wyniku z poprzedniej edycji wystarczy zgarnięcie pełnej puli w jednym meczu.

Mental Block – Allsix by Decathlon 3-0 (21-11; 21-14; 23-21)

Spotkanie pomiędzy Mentalistami a Decathlonem zapowiadało się bardzo ciekawie, ponieważ drużyny do momentu bezpośredniej rywalizacji, zanotowały łącznie zaledwie trzy porażki w dziesięciu spotkaniach. Przy tak wyrównanej stawce i liczbie niespodzianek, które już uświadczyliśmy, wynik ten był naprawdę imponujący. Mental Block, nietypowo dla siebie, do protokołu meczowego zgłosiło sześciu graczy. Sygnał do dobrej gry potężnym atakiem na początku meczu dał Marcin Jacyno. Po serii świetnych zagrań  Mentalistów ekipa Allsix była zmuszona do wzięcia czasu przy stanie 10-16. Niestety dla nich, przerwa nic nie dała i ulegli dosyć wysoko, bo aż 21-11. Schodzący na przerwę Grzegorz Nowicki mobilizował ‘Niebieskich’ do jeszcze lepszej gry w drugim secie. Jak sam zauważył, set był rozegrany niemal perfekcyjnie. Mentaliści nie popełniali w nim błędów własnych, dzięki czemu pewnie wygrali. W drugiej odsłonie Decathlon również zaczął seriami gubić punkty, w efekcie czego ulegli do 14. Można powiedzieć, że ekipa Decathlonu nagrzewała się jak piekarnik i jako potwierdzenie tych słów niech świadczy fakt, że byli o krok od wygrania trzeciego seta. Prowadzili już m.in. 19-15 i niewiele brakowało do sięgnięcia po jeden punkt. Tak się jednak nie stało, dzięki kapitalnej zagrywce Mentala. Drużyna ‘Niebieskich’ pokazała charakter najpierw doprowadzając do wyrównania, aby ostatecznie wygrać tego seta i cały mecz w stosunku 3-0. Mimo bardzo dobrej dyspozycji leworęcznego Michała Kietlińskiego z Decathlonu, ekipa ze sklepu sportowego nie miała tego dnia wystarczających argumentów, aby przeciwstawić się rozpędzonej maszynie.

Volley Gdańsk – Kraken Team 3-0 (21-18; 21-9; 21-11)

Nie pamiętamy który to już raz Volley wygrywa seta, który był bardzo wyrównany. Tak było i tym razem. W końcówce pierwszej odsłony na tablicy wyników widniał wynik 17-17 i tradycyjnie Volley odpaliło kolejny bieg wygrywając seta do 18. Zastanawiamy się czy przyczyną takiego stanu rzeczy jest jakość drużyny, czy może bardziej doświadczenie? Można powiedzieć, że tylko pierwszy set był wyrównany. W pozostałych partiach wyglądało to tak jakby w rozgrywkach szkolnych rywalizowały drużyny z klasy 6a z 2b. Przewaga w drugim i trzecim secie była na tyle duża, że zawodnicy Volley zaczęli rywalizować ze sobą o miano MVP spotkania. W efekcie takiego podejścia bardzo często ryzykowali na zagrywce, dzięki czemu Kraken gromadził małe punkty na swoim koncie. Jako potwierdzenie tych słów wystarczy spojrzeć w statystyki, w których Kraken zdobył zaledwie 12 punktów po własnych akcjach. Cała reszta to albo błędy własne albo przeciwnika. Obecnie wygląda to tak, jakby Volley rywalizowało w innej (własnej) lidze i nie mówimy tu tylko o meczach przeciwko ‘Bankowcom’. MVP spotkania po raz pierwszy trafia do Michała Pysza, który jest graczem Volley od obecnego sezonu.